Magda Gessler znana jest też z charakterystycznej ekspresji i ciętego języka.Od ponad 10 lat, od kiedy prowadzi "Kuchenne rewolucje", zasłynęła wieloma kultowymi już tekstami, które Magda Gessler Super Gwiazdą Plejady 2020. W dalszej części instagramowego wpisu Magda Gessler składa bratu gratulacje: "Dziś był pierwszy odcinek jego nieprawdopodobnego programu. Kochanie Żywe kolory, luźne ubrania i burza blond włosów. O kim pomyśleliście? O Magdzie Gessler?To bardzo dobrze! Restauratorka od początków swojej kariery stara się zaszczepić w Polakach swoją miłością do kolorowych ubrań, którą sama promuje przy każdej możliwej okazji. Fast Money. W związku z obecną sytuacją na świecie i w Polsce coraz więcej gwiazd decyduje się zabrać głos w sprawie rozprzestrzeniającego się koronawirusa. Do swoich fanów zwróciła się już między innymi Cleo oraz Robert Lewandowski, namawiając internautów do pozostania w swoich domach. Teraz zaapelowała również Magda Gessler. Publikują urocze zdjęcie i nagranie ze swoim psem, zwraca się do fanów: "To nie są żarty". Koronawirus w Polsce – gwiazdy apelują Z każdym dniem rośnie liczba zachorowań na koronawirusa. Covid-19 dotarł już również do Polski. 11 marca rząd podjął decyzję o zamknięciu wszystkich przedszkoli, szkół i uczelni oraz placówek kulturowych. Zarówno do młodzieży, jak i osób starszych apeluje się o pozostanie w domach i unikanie tłumów. Głos w tej sprawie zabierają już nie tylko instytucje państwowe, ale także polskie gwiazdy, licząc na dotarcie do jak największej liczby osób. Swój apel poprzez media społecznościowe wystosował już między innymi Robert Lewandowski, Michał Piróg oraz Cleo. Do swoich fanów postanowiła zwrócić się także Magda Gessler. Na jej Instagramie pojawiło się urocze zdjęcie z psem, opatrzone bardzo ważnym opisem: Kochani, ...skoro macie czas, żeby w związku z odwołaniem lekcji przeglądać Internet, i ...mój profil to posłuchajcie!! Ja też jak byłam młoda miała problem z usiedzeniem w domu… uwierzcie mi.. tym razem TO NIE SA ŻARTY!!! na pewno słyszeliście, że młodzież ma większa odporność na tego PASKUDNEGO wirusa, ale… pamiętajcie... to, że Was wirus oszczędzi lub poradzicie sobie z nim bardzo dobrze nie znaczy, że nie podzielicie się nim z tymi, których KOCHACIE!!! a którzy mają dużo niższą odporność… z BABCIĄ, DZIADKIEM, RODZICAMI, RODZINA...... APELUJE o Waszą rozwagę i przestrzeganie wszelkich zaleceń higienicznych i sanitarnych. Myjcie ręce często i dokładnie… !!! nie zbierajcie się w miejscach publicznych‼️nie powtórzmy scenariusza włoskiego.....Wierzę w Wasz rozsądek i mądrość … oraz to, że te kilka dni „samotności” będzie dobra okazja, aby zatęsknić za swoimi bliskimi. Besos mg. ps. cebule już Wam odpuszczę. Pod postem pojawiło się wiele podziękowań za słowa restauratorki. Jej apel skomentowały także inne polskie gwiazdy, podkreślając jak bardzo ważny jest ich głos skierowanych do fanów w tej sytuacji. Dziękuje za wpis, to jest bardzo ważne , żebyśmy o tym mówili gdzie się da – skomentował Michał Piróg. W swojej internetowej galerii Gessler zamieściła także urocze nagranie ze swoim psem, pokazując „konsekwencje izolacji”. Autor: Aleksandra Biłas " Pawła Demirskiego w reż. Moniki Strzępki w Teatrze Polskim w Warszawie. Pisze Marcelina Obarska w portal fot. Magda Hueckel To długo wyczekiwane – bo wstrzymane przez pandemię – przedstawienie funkcjonowało w kuluarowych rozmowach jako "spektakl o Magdzie Gessler", ale to oczywiście spore uproszczenie. Postać najsłynniejszej polskiej restauratorki posłużyła tu bowiem jedynie za pretekst do snucia scenicznej paraboli dotyczącej polskich wad, sporów i różnic w perspektywie społeczno-ekonomicznej. Rzecz rozpoczyna się od wypadku, jakiemu ulega samochód restauratorki (w tej roli sprawnie unikająca parodii, a jednak mimetycznie wierna pierwowzorowi Eliza Borowska) i jej asystentki (w roli Wiecznej Asystentki Nieswoich Spraw – Marta Ojrzyńska). Nieszczęście zdarza się w głębokiej polskiej "prowincji", w miejscu, z którego pochodzi zresztą asystentka i do którego za nic w świecie nie chce wracać. Gessler trafia więc do miejscowości, która niczym soczewka skupia przywary "małych ojczyzn": mamy tu księdza-pijaka, podstarzałego dyrektora opery, który pozuje na inteligenta (a z którego drwi sam Gombrowicz, który "objawia się" w jednej ze scen), jego znudzoną, dużo młodszą żonę, dziwacznego showmana-ubezpieczyciela, zadufanych w sobie właścicieli kempingowej pizzerii, obłąkańczo wręcz zestresowaną pracownicę gastronomii, a nawet Matkę Boską zmęczoną ciągłymi przywołaniami śmiertelników. Gessler trafia więc do tego miejsca – łączącego las z kolumnadą, romański kościółek z kempingiem – trochę zdumiona, trochę zniesmaczona. Dokładnie tak, jak trafia do restauracji, które odwiedza w ramach swojego słynnego show. Trudno streścić fabułę tego blisko czterogodzinnego przedstawienia (zapowiadanego jako musical, choć piosenek było tylko kilka, a struktura muzyczna nie dominowała całości pod względem formalnym), bo to raczej mozaikowy pamflet na prowincjonalną polskość, który dramaturgicznie zwodzi – pozoruje, że zaraz w końcu dotrzemy do tego, na co czekamy, czyli rzeczywistej interwencji Gessler, która "od lat przemierza cały kraj" i "z zabójczą skutecznością wypełnia swoją misję". Z tego oczekiwania twórcy przedstawienia nieco zresztą kpią – w jednej ze scen Gessler "w końcu" wykonuje swój popisowy numer i rzuca talerzami. "Kto w Polsce mieszka, ten się w cyrku nie śmieje", mówi w pewnym momencie Gessler, a cała niemal widownia szemrze chichotem, bo przecież lubimy się poczciwie pośmiać, trochę z siebie samych, trochę z tych, o których myślimy, że nie są nami (czyli z tzw. "prowincji"). Bo u Strzępki i Demirskiego dostaje się i prowincjonalnym "burmistrzom" (czyli tym, którym wydaje się, że rządzą i sieją postrach wśród mieszkańców) i zadufanej w sobie klasie średniej, która ma absurdalne wyobrażenia na temat klasy ludowej, i socjologom, którzy uważają, że najlepsze, co można zrobić z prowincją, to z niej wyjechać. Duet nie oszczędził nawet naszej najnowszej noblistki – wypowiedziana przez asystentkę refleksja na temat znikających połączeń autobusowych i wykluczenia komunikacyjnego zestawiona jest z cytatem z Tokarczuk mówiącym o tym, że kto nie pozostaje w ruchu i nie podróżuje, ten spotyka diabła. Okrągłe, aforystyczne zdania dobre do wygłoszenia w inteligenckim gronie zderzają się więc z materialnością życia tych, którzy, nawet gdyby chcieli, nie mogą "pozostawać w ruchu", bo nie stać ich na samochód, a linie autobusowe są sukcesywnie wymazywane z mapy połączeń. fot. Magda Hueckel Choć w jednym z wywiadów Strzępka i Demirski przyznali, że obejrzeli wszystkie odcinki "Kuchennych rewolucji", mam poczucie, że albo powiedzieli to nieco na wyrost, albo obejrzeli je być może nieco nieuważnie. Postać Gessler jest jednak figurą dużo bardziej mroczną niż to zostało przedstawione w " Ten mrok wynika z istotnej ambiwalencji: to z jednej strony osoba, która w swoich programach obnaża łamanie praw pracowniczych, staje po stronie słabszych w walce o godziwe pensje i ich terminowe wypłacanie, bez ogródek gani pracodawców, którzy stosują różne formy przemocy. Z drugiej zaś jej program i prezentowana przez nią postawa wpisują się stuprocentowo w kultywowaną przez współczesne media kulturę upokorzenia. Gessler w swoich programach wychodzi wręcz na mizoginkę, która nie waha się przed powiedzeniem właścicielce restauracji, że "musi być ładniejsza", komentuje w sposób niedopuszczalny wygląd otyłych osób, każe im zmieniać fryzury, niejednokrotnie po prostu poniewiera ludźmi, którzy widzą w niej jedyną nadzieję, żeruje na ich prywatnych historiach, a nawet pozwala sobie na chałupnicze próby psychologicznych analiz. Poza tym jej sposób bycia w programie utrwala toczącą Polskę chorobę folwarcznych relacji, w ramach których społeczeństwo dzieli się na panów i wasali, a odwiedzająca restaurację celebrytka jest z gruntu kimś lepszym niż podająca jej menu kelnerka. Wystarczy dodać do tego upodobanie do rzucania jedzeniem, czy bezmyślne marnowanie go i mamy pełen portret medialnego potwora stworzonego przez telewizję. Myślę, że gdyby protagonistką "Kuchennych rewolucji" był mężczyzna, bylibyśmy już dawno świadkami dyskusji o przemocy, do jakiej dochodzi w tym programie. Stworzone z ogromnym rozmachem przedstawienie (monumentalna, imitacyjna scenografia Arka Ślesińskiego, rzucone na kilka ekranów projekcje Jakuba Lecha i Adama Zduńczyka) w pełni wykorzystujące możliwości techniczne sceny (obrotówki wspierają utrzymanie scenicznej iluzji) okazuje się jednak dosyć nużącym widowiskiem oferującym kilka powierzchownych refleksji polityczno-społecznych. Część z nich jest też po prostu wtórna, ale widocznie – parafrazując klasyka – lubimy te żarty, które już znamy. Dzisiaj zna ją każdy, ale nie każdy zna jej poruszającą i bolesną historię. Mowa o Magdzie Gessler, która jest cenioną, polską restauratorką, malarką, osobowością telewizyjną, felietonistką, a także właścicielką i współwłaścicielką kilkunastu restauracji. Choć bez wątpienia jest dzisiaj uznawana za kobietę sukcesu, okazuje się, że przeszła w życiu naprawdę wiele. Dowodem na potwierdzenie tych słów jest z pewnością jeden z ostatnich wywiadów dla magazynu „Na żywo”, podczas którego restauratorka wyznała, jakie były powody rozstania z mężem. Pierwszy związek Przypomnijmy, że w latach 80. ubiegłego wieku Magda Gessler wyszła za mąż za korespondenta tygodnika „Der Spiegel”, Volkharta Müllera. Niestety, nie było im dane cieszyć się wspólnym szczęściem długo – mężczyzna zmarł w 1986 roku. Drugi związek i obojętność męża Po bolesnym odejściu partnera, gwiazda wróciła do polski, gdzie wyszła za członka rodziny warszawskich restauratorów, Piotra Gesslera, z którym ostatecznie się rozstała. Jak się teraz okazuje, przyczyną miała być obojętność mężczyzny na problemy zdrowotne restauratorki, u której 32 lata temu podejrzewano chorobę nowotworową. Magda przeżywała wtedy bardzo trudne chwile, ponieważ taka diagnoza mogła wiązać się z przekreśleniem wielu planów. Niestety, nie mogła liczyć pomoc ze strony „ukochanego”. Magazyn „Na żywo” przytoczył słowa restauratorki, w których wyraziła swój żal do byłego już męża. Byłam przekonana, że dolega mi coś poważnego. Zwierzyłam się Piotrowi ze swoich obaw, a on wyszedł. Gdy dzwoniłam na oddział onkologiczny na warszawskim Ursynowie, z jego strony nie było żadnej reakcji – powiedziała Taka kolej rzeczy raz na zawsze przekreśliła dalszą przyszłość ich wspólnego małżeństwa Gesler miała wtedy zaledwie 33 lata i jak sama podkreśliła, „nie chciała być sama ze swoją chorobą”, a do tego właśnie zmierzała relacja z jej byłym już mężem, dlatego doszło do rozstania. Magda Gessler została tegoroczną ambasadorką kampanii „Diagnostyka Jajnika” Jej celem jest uświadamianie kobiet o konieczności przeprowadzania regularnych badań onkologicznych. Badań, które mogą uchronić je przed niebezpiecznym nowotworem. Restauratorka zdedycowała się opowiedzieć o swojej przeszłości, ponieważ wie, że jest dla wielu kobiet inspiracją. Chce w ten sposób wesprzeć płeć piękną znajdującą się w podobnej sytuacji i przywrócić jej nadzieję i wiarę w lepsze jutro. Ona sama jest najlepszym dowodem na to, że nie można się poddawać. Szczęśliwe życie Dzisiaj restauratorka jest w szczęśliwym związku z Waldemarem Kozerawskim, który w przeciwieństwie do poprzedniego partnera troszczy się o zdrowie swojej ukochanej. Mimo tysięcy kilometrów, które dzielą parę, zawsze znajdują dla siebie czas i widzą się przynajmniej raz w miesiącu.

żarty o magdzie gessler